Nikt o tym nie wspomina w szkole, ponieważ jest to dla każdego wielki wstyd !
Figlowanie kotówdata dodania: 2008-10-19
Stojąc pod drzwiami Holidayu, krótko przed naszym wejściem, rozmawiałyśmy o tym, że pewnie w środku jest straszna stypa i dopiero, jak to bywa na szkolnych imprezach, na końcu zacznie się coś ciekawego dziać. Byłyśmy więc nieziemsko zaskoczone, gdy naszym oczom ukazał się parkiet pełen szalejących Pierwszaków! Widać od razu, że otrzęsinowe tańce i owijania włóczkami przyniosły rezultaty... A tańcom, swawolom i figlom końca nie było. Na gorącym parkiecie zobaczyć mogliśmy zaskakujący profesjonalizm jak i oryginalne, zabawne tańce-połamańce. Niektórzy zatańczyli energiczną chachę czy gorącą sambę, inni zaprezentowali nam efektowny hiphop, jakby dopiero, co urwali się z „You can dance”. Część pierwszaków po prostu ruszała się w rytm muzyki. Naszą uwagę zwróciło kilka umysłów ścisłych, których można było zobaczyć dosłownie wszędzie. Jedni na podeście prezentowali swoje kocie ciałka, próbując nawet tańców-przytulańców z kolumną. Innych sposób na zabawę był dość zaskakujący, bo przecież taniec na odpalaną piłę motorową czy wkręcanie żaróweczek nie jest spotykany codziennie. Nie było jednak nikogo, kto podpierałby ścianę. Loże zajęte były tylko wtedy, gdy pierwszaki zmęczone szaleńczym tańcem przy po raz czwarty puszczanej piosence "Będę brał cię w aucie", z uśmiechem wymieniały spostrzeżenia co do współzabawowiczów, zajadając paluszki. Pytani o opinię odpowiadali, że bawią się znakomicie. Zarówno klimat dyskoteki, kolorowe migające światła i wszechobecny dym, jak i dość różnorodna muzyka zadowoliły naszych Pierwszaczków. Chociaż wielu z nich ma odległe gusta muzyczne od piosenek puszczanych w tle naszej rozmowy, to takie rytmy im bardzo odpowiadały. Była to też okazja do zaciśnięcia więzi między osobami z klas i klasami między sobą. Zniknęły jakiekolwiek podziały. Biolchemy znakomicie bawiły się w towarzystwie uczniów z klasy matematyczno-geograficznej. Złamany został też stereotyp,że matfiz z humanem bawić się nie może.
Samo miejsce, jakim jest dyskoteka Holiday okazało się bardzo dobrym pomysłem, zahaczającym o symbolikę. Figliki to przecież takie małe połowinki i bardzo mała studniówka, więc nie mogą być balem, ale też nie wyprawą do Lasku Miejskiego! Wychowawcom klas pierwszych udało się znaleźć coś pomiędzy. Coś, co bardzo zadowoliło nasze Pierwszaki. Samych Wychowawców nie udało się jednak namówić, by zatańczyli do przebojów Matta Pokory i Dannego Tokio ani nam, ani Pierwszakom. A szkoda, bo zobaczenie tego byłoby czymś w rodzaju doświadczeń podobnych widzom „Tańca z Gwiazdami”. A kto wie, czy nie lepsze?
Jednak p. Abendrot jakiekolwiek próby przekonywania kwitowała tylko zniewalającym uśmiechem i stwierdzeniem, że "to przecież nie jest impreza dla babć".
Tym jakże zabawnym akcentem kończymy naszą wypowiedź.
My jako drugoklasistki, poza pracą na rzecz szkoły, znalazłyśmy czas na zabawę z młodszym rocznikiem. Wszystkie zgodnie uważamy, że była to niesamowita impreza. Pierwszaczki zdecydowanie nas zaskoczyły. Każda z nas będzie długo wspominała tą dyskotekę. Wielkimi krokami zbliżają się nasze połowinki i miejmy nadzieję, że nasz rocznik pójdzie w ślady młodszych kolegów.
Shorty i Baś,
Świętopeł(e)k
Zobacz galerię zdjęć
Jak to nie była opisana w gazecie. Przecież było o tym w Świętopełku :)
Beznadziejne jest to co dzieje się z 2 L.O. ....brak słów normalnie :/ , szczęście ,że ta cała akcja nie została opisana w gazecie :/ , żal.pl
ale Ty dałeś wtedy ostro czadu :D hehe masz ogromne szczęście ze tylko tak to się skończyło, ale wierzę, że nie chciałbyś tego po raz drugi przeżywać :PP hehe
Niedługo pojawi się gazetka listopadowa i te trudniejsze tematy może też zostaną poruszone.
Orzoł co do terapii wstrząsowej, nie wydaję mi się,żeby Pierwszaczki aż tak zawiniły... więc kogo wystawić na krytykę publiczną, jak nie wiadomo kto jest winny ?
Mnie na przykład takie zatajanie prawdy i milczenie wydaje się najgorszym rozwiązaniem jakie może być. Jest to tak jakby ciche przyzwolenie. Jeżeli nie spotka nikogo konsekwencja za to, jak stwierdziła Wiola, co było najciekawsze z całej imprezy, to pierwszaczki dojdą do wniosku że skoro nikt nic o tym nie mówi, to znaczy że możemy tak robić dalej. Wiem z własnej autopsji, iż lepszym wyjściem byłoby nagłośnienie tej sprawy na cała szkołę i wystawienie osób na krytykę publiczną, jak miało to miejsce w moim przypadku. Może terapia wstrząsowa ale skuteczna i naprawdę - nie chciałbym przez to przechodzić jeszcze raz Pierwszacy - radzę Wam z całego serca - zanim zrobicie coś głupiego pomyślcie przedtem jakie będą tego konsekwencje.
Zastanawiam się tylko, dlaczego nikt w szkole nie wspomina o tym, co najciekawsze z całej imprezy... Jakaś cenzura? Może warto wyjaśnić co tak naprawdę wydarzyło się na figlikach, żeby ukrócić wszelkie plotki?
oj tak, zabawa była świetna ;P a biolchemy bawily sie dobrze zarowno z matfizami i matgegrami ;) a tancerze mmm;D
Świetnie to ujęłyście :-)
Taa... zabawa nieziemska ^^









