Chłopcy w spódniczkach, czyli szkolna z okazji Dnia Nauczycieladata dodania: 2009-11-29
We wtorek, 13 października, cała Polska świętowała Dzień Nauczyciela. Nawet gdyby komuś udało się zapomnieć o tym dniu, tłumy uczniów z kwiatami na pewno nie pozostawiłyby mu wątpliwości. Pokój nauczycielski okupowany był już od samego rana. Na korytarzach słychać było huczne „Sto lat ...", „Niech żyje nam ...", „Niechaj gwiazdka pomyślności ..." i inne okolicznościowe piosenki. Pomysłów na prezenty nie brakowało, niektóre, jak np.: kubek z datą hołdu pruskiego, wymagały naprawdę dużej kreatywności ;) Po wszystkich szkolnych życzliwościach przyszedł czas na „imprezę" w ChDK-u. Po szóstej lekcji prawie wszystkie klasy (niektórzy maturzyści niestety musieli zostać w szkole) udały się tam, żeby zaśpiewać piosenkę lub sparodiować wylosowanego wcześniej nauczyciela. Szkolną „galę" otworzył piosenką „Good news" szkolny chór Gospel. Po nim głos zabrali prowadzący, którzy opowiedzieli m.in. o historii Dnia Nauczyciela i złożyli życzenia wszystkim wychowawcom. Kolejną piosenką, którą wykonał chór, była „Until I found the Lord", po czym wystąpiła nasza redakcyjna koleżanka, Filina Sztandera z klasy II b. Zagrała ona monodram „Nie ma ludzi bez wad" napisany przez panią Cyganowicz specjalnie dla niej. Nie dość, że ujawniła swój talent komediowy ( być może nie pierwszy raz, ale, jako że jestem w I klasie, wcześniej o nim nie wiedziałam), to jeszcze muzyczny, wplatając w monolog grę na fortepianie. Po Filinie, „Ale jestem" w duecie zaśpiewały Aleksandra Ciesielska i Agata Chmielewska. Po tych występach nadszedł czas na „karaoke" (taka była oficjalna nazwa, ale z tekstem śpiewało mniejszość klas). Nie wszystkie obecne klasy wystąpiły, zapewne sprawiając zawód nauczycielom, których wylosowały. Pewnie też nie wszystkie klasy przypadły wychowawcom do gustu... ;) Było parę występów, które na pewno wszystkim utkwiły w pamięci. Występ I D jako pierwszy porwał wszystkich do zabawy. Chyba każdy na sali śpiewał „I do it like a Mac" razem z wodzirejem , „legendarnym" rolnikiem i jego laseczkami. Żeby nie było wątpliwości, występ dedykowany był panu Czapiewskiemu. Po klasie II C chyba każdy spodziewał się oryginalnego występu. I chyba też nikt się nie zawiódł. Jonasz, główna osoba reprezentatywna klasy, przebrany za Marilyn Monroe zaśpiewał panu Maciejewskiemu „Happy Birthday to you". Swoją drogą, nawet jego upadek był wdzięczny i z klasą, o ile można tak powiedzieć o chłopaku ubranym w sukienkę... ;) To był już na szczęście koniec występów chłopców w spódniczkach. My, dziewczyny, mamy nadzieję, że ich upodobania sceniczne nie wyjdą poza nią, inaczej byłoby naprawdę szkoda. Klasa III D wprowadziła całą salę w klimat reggae coverem piosenki „Jah jest prezydentem" zespołu Vavamuffin dla pana „Lesia" Platy. Klasa I B jako jedyna odegrała na scenie scenkę, która dedykowana była pani Gryl. W skrócie: przerwa, dzwonek, kartkówka (duuuża kartkówka), lekcja - cała klasa zatańczyła zsynchronizowaną Papaję, dzwonek, relaks. Chcę jednak nadmienić, że pani Gryl jest wspaniałą nauczycielką i sparodiowanie jej było dla nas nie lada wyzwaniem. I piszę to wcale nie dlatego, że za parę dni mamy sprawdzian... ;) Dla pani Kaczmarek „Rzucę Ci reakcje do stóp, probówki i menzurek parę sztuk..." zaśpiewała klasa I a. Sama niestety nie widziałam ich występu, ale słyszałam, że należał do tych bardzo udanych. Ku nie uciesze występujących, oficjalnych wyników nie było. Pani dyrektor wszystkie występy podobały się tak samo bardzo. Tym sposobem każdy był wygrany. Ale słyszałam, że w naszej szkole tak to już jest. I w sumie nie ma w tym wiele złego.
Według nieoficjalnych wyników, które stworzyliśmy sami, w czołówce znajdują się właśnie te wyżej wymienione klasy. Miejmy nadzieję, że nauczyciele docenili nasze starania i do końca roku będą patrzyli na nas łaskawszym okiem. Albo przynajmniej przez najbliższy miesiąc... ;)
K.
Foto: Ala









